Lechia zapłaciła za słaby początek. W Mławie znów zabrakło punktów

Lechia zapłaciła za słaby początek. W Mławie znów zabrakło punktów

FOT. UM Tomaszów Mazowiecki

W Mławie Lechia Tomaszów Mazowiecki długo goniła mecz, ale pierwszy cios padł już w 4. minucie i ustawił całe spotkanie. Zielono-czerwoni po przerwie podkręcili tempo, jednak na naturalnej murawie i przy brakach w dokładności nie zdołali odwrócić wyniku. Gospodarze wykorzystali swoje momenty bezlitośnie. Tomaszowianie wracają bez punktów po porażce 1:3, choć końcówka dała im tylko krótką nadzieję.

  • Szybki gol gospodarzy od razu zmienił układ meczu
  • Druga połowa dała nadzieję, ale nie zmieniła wyniku

Szybki gol gospodarzy od razu zmienił układ meczu

Lechia rozpoczęła wyjazdowe spotkanie w Mławie od bardzo trudnego uderzenia. Już w 4. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Henryego Uzoigwe, a ten bez wahania otworzył wynik. Dla tomaszowian był to scenariusz najgorszy z możliwych, bo zamiast spokojnego wejścia w mecz musieli od pierwszych minut odrabiać straty.

W pierwszej części gry to właśnie Mławianka częściej dochodziła do głosu. Zespół z Tomaszowa miał kłopot z wejściem w rytm, zwłaszcza na naturalnej nawierzchni, na którą potrzebował czasu, by się przystosować. Przez około dwadzieścia minut lechiści przegrywali też sporo pojedynków fizycznych, przez co ich gra była rwany i mało płynna. Dopiero z czasem zaczęli częściej utrzymywać piłkę i szukać pojedynków jeden na jeden.

Najważniejsze momenty pierwszej połowy i końcówki meczu ułożyły się tak:

    1. minuta – prowadzenie Mławianki po trafieniu Henryego Uzoigwe
    1. minuta – gola na 2:0 zdobył Jakub Rutkowski
    1. minuta – Robert Majewski podwyższył na 3:0
    1. minuta – Mariusz Rybicki wykorzystał rzut karny dla Lechii

Więcej lokalnych informacji z Tomaszowa Mazowieckiego jest na tomaszowonline.pl. Sprawdź też, co dzieje się w najbliższych dniach – wydarzenia i imprezy zbieramy na tomaszowonline.pl/wydarzenie.

Druga połowa dała nadzieję, ale nie zmieniła wyniku

Po zmianie stron Lechia wyszła na boisko wyraźnie odważniej. Zespół Bartosza Grzelaka przejął inicjatywę, częściej był przy piłce i przez dłuższy fragment wyglądał tak, jakby wyrównanie było tylko kwestią czasu. To był najlepszy okres tomaszowian w całym meczu, moment, w którym gra zaczęła układać się po ich myśli.

Właśnie wtedy przyszło jednak drugie bolesne uderzenie. W 72. minucie Jakub Rutkowski wykorzystał okazję i podwyższył prowadzenie Mławianki na 2:0. Ten gol mocno podciął skrzydła Lechii, która musiała otworzyć się jeszcze szerzej, a to zawsze zostawia przestrzeń rywalowi. Gospodarze skorzystali z tego kilka minut przed końcem, gdy Robert Majewski ustalił wynik na 3:0.

Tomaszowianie nie odpuścili do ostatniego gwizdka. W 88. minucie Filip Becht został sfaulowany w polu karnym, sędzia Dawid Deptuła wskazał na jedenasty metr, a minutę później Mariusz Rybicki pewnym strzałem zmniejszył straty. Był to jednak tylko gol honorowy, bez realnej szansy na odwrócenie losów meczu.

Lechia wróciła z Mławy bez punktów, a sam przebieg spotkania pokazał dobrze znaną prawdę o meczach wyjazdowych w tej lidze: chwilowa przewaga nie wystarcza, jeśli zabraknie skuteczności w kluczowych momentach. Tomaszowianie mieli swoje fragmenty, ale rywal wykorzystał niemal każdy poważniejszy błąd.

na podstawie: Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Tomaszów Mazowiecki). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji