Lechia goniła wynik. Wigry wykorzystały dwa szybkie ciosy

Lechia goniła wynik. Wigry wykorzystały dwa szybkie ciosy

FOT. Urząd Miasta

W Tomaszowie Mazowieckim Lechia przez długi czas próbowała odwrócić mecz, który zaczął się dla niej jak zimny prysznic. Zielono-czerwoni po chwili przejęli inicjatywę, lecz w kluczowych momentach zabrakło im spokoju pod bramką. Starcie z Wigrami Suwałki pokazało, że przewaga w grze nie zawsze idzie w parze z wynikiem. Gospodarze walczyli do końca, ale komplet punktów pojechał na Podlasie.

  • Dwa stałe fragmenty gry dały Wigrom mocny początek
  • Lechia ruszyła po przerwie, lecz zabrakło precyzji
  • Trzecie trafienie Wigier zamknęło sprawę

Dwa stałe fragmenty gry dały Wigrom mocny początek

Lechia weszła w ten mecz nerwowo, a goście nie potrzebowali wiele czasu, by to wykorzystać. Wigry dwukrotnie ukłuły po stałych fragmentach gry i już po dziesięciu minutach prowadziły 2:0. W obu akcjach skuteczny był Filip Michałowski, który najpierw otworzył wynik, a chwilę później podwyższył prowadzenie.

To był moment, w którym gospodarze musieli zebrać się z boiska i odzyskać rytm. Nie działo się to od razu, bo przez pewien czas to przyjezdni wyglądali pewniej, ostrzej w pojedynkach i bardziej zdecydowanie przy piłce. Lechia zaczęła jednak stopniowo przesuwać grę wyżej, a z każdą minutą coraz częściej zaglądała pod pole karne rywali.

W 41. minucie przyniosło to efekt. Piotr Gębala znalazł się tam, gdzie piłka spada najczęściej na decydujące strzały, i z bliska zdobył gola kontaktowego. To trafienie nie odwróciło jeszcze losów spotkania, ale dało miejscowym wyraźny sygnał, że ten mecz nie jest zamknięty.

Lechia ruszyła po przerwie, lecz zabrakło precyzji

Po zmianie stron zielono-czerwoni wyszli z większą energią i szybko stworzyli sobie sytuację, która mogła zmienić bieg wydarzeń. Daniel Chwałowski znalazł się w polu karnym w dogodnym położeniu, ale zwlekał z uderzeniem i szansa przepadła. Chwilę później to Wigry odpowiedziały groźnym atakiem – Marcin Żyła zdążył jeszcze interweniować nogą, a piłka po jego odbiciu trafiła w słupek.

Od tego momentu mecz stał się bardziej wyrównany, choć to Lechia częściej była stroną atakującą. Gospodarze potrafili dojść do pola karnego, wymieniać podania i szukać wolnych przestrzeni, ale w ostatnim podaniu albo strzale brakowało dokładności. Dobre okazje mieli jeszcze Mateusz Kempski i Krystian Kolasa, jednak ich uderzenia nie znalazły drogi do siatki.

Właśnie w takich spotkaniach szczególnie wyraźnie widać, jak bezlitosna bywa skuteczność. Tomaszowski zespół nie odstawał grą, a momentami wyglądał nawet lepiej od przeciwnika, lecz sam obraz meczu nie wystarcza do punktów. Trzeba jeszcze trafić wtedy, gdy nadarza się okazja.

Trzecie trafienie Wigier zamknęło sprawę

Lechia nie odpuszczała do końca, ale w końcówce zbyt dużo ważyły pojedyncze błędy i niewykorzystane sytuacje. W 79. minucie Przemysław Modzelewski zmarnował dogodną szansę na dobicie meczu, lecz dwie minuty później już się nie pomylił. Jego trafienie ustaliło wynik na 3:1 i definitywnie przechyliło szalę na stronę zespołu z Suwałk .

Gospodarze próbowali jeszcze odpowiedzieć. Maksym Rosiński w 88. minucie sam wypracował sobie miejsce do strzału, ale po interwencji obrońcy piłka wyszła na rzut rożny. Na tym skończyły się realne nadzieje na zmianę rezultatu.

Przy trybunach tego dnia zasiadło 187 widzów, a spotkanie prowadził Hubert Chmura z Zamościa . Żółtą kartkę zobaczył Eryk Kaproń. Lechia mogła po tym meczu mieć poczucie niedosytu, bo momentami potrafiła narzucić własne warunki. Zabrakło jednak konsekwencji w polu karnym rywala, a to w III lidze szybko wystawia rachunek.

na podstawie: Urząd Miasta.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.