Lechia wypuściła przewagę, ale wyjazdowy triumf dał jej świąteczny oddech

Lechia wypuściła przewagę, ale wyjazdowy triumf dał jej świąteczny oddech

FOT. Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim

W Radomiu długo wyglądało to jak mecz, który Lechia ma pod pełną kontrolą. Tomaszowianie w Wielką Sobotę zbudowali sobie trzybramkową zaliczkę jeszcze przed przerwą, a potem musieli już bardziej zaciskać zęby niż grać efektownie. Ostatecznie dowieźli prowadzenie do końca i wrócili do Tomaszowa Mazowieckiego z wygraną 3:2.

  • Trzy szybkie ciosy ustawiły mecz jeszcze przed przerwą
  • Po przerwie zaczęła się walka o przetrwanie

Trzy szybkie ciosy ustawiły mecz jeszcze przed przerwą

Lechia weszła w spotkanie z Bronią Radom bez cienia bojaźni. Już na początku przejęła inicjatywę, a gospodarze długo nie potrafili znaleźć sposobu, by zatrzymać zielono-czerwonych. Tomaszowianie zagrali dojrzale, składnie i przede wszystkim skutecznie, co w wyjazdowym meczu dało im bezcenny spokój.

Bramki padały jedna po drugiej:

  • 7. minuta – Krystian Kolasa wykorzystał miejsce po dobrej akcji i pewnym strzałem otworzył wynik.
  • 14. minuta – Piotr Gębala dołożył drugie trafienie po kolejnej zespołowej akcji.
  • 23. minuta – Mateusz Kempski podwyższył na 3:0, kończąc zamieszanie po wyrzucie z autu.

Do przerwy Lechia prowadziła 3:0, a obraz gry pokazywał, że to ona w pełni dyktuje warunki. Broń próbowała szukać szans głównie po stałych fragmentach, ale defensywa tomaszowian była uważna, a Marcin Żyła nie pozwalał na żadne przypadkowe prezenty.

Po przerwie zaczęła się walka o przetrwanie

Po zmianie stron radomianie ruszyli odważniej i z każdą minutą coraz częściej przesuwali grę pod pole karne Lechii. Tomaszowianie nie byli już tak swobodni jak w pierwszej połowie, ale przez długi czas trzymali rywala z dala od realnego zagrożenia. Mecz zaczął przypominać bardziej test charakteru niż spokojną kontrolę wyniku.

Nerwy pojawiły się w 67. minucie, kiedy po rzucie rożnym Marcel Szymański zdobył gola kontaktowego. Końcówka zrobiła się gorąca, a gospodarze wyczuli, że mogą jeszcze odwrócić losy spotkania. Lechia cofnęła się niżej, próbując bronić całego dorobku, ale w doliczonym czasie gry Broń znów wykorzystała stały fragment. Dmitro Bashlay trafił na 2:3 i zrobiło się naprawdę nerwowo.

W ostatnich minutach emocje puściły także poza samą grą. W 90. minucie i drugiej minucie doliczonego czasu sędzia musiał sięgnąć po kartki, a w 90+6. minucie Patryk Jakubczyk zobaczył czerwoną kartkę za agresywne odepchnięcie rywala i przepychanki po walce o piłkę. Lechia jednak nie dała się już złamać. Zespół Bartosza Grzelaka zacisnął szyki w obronie i dowiózł trzy punkty do końcowego gwizdka, co po takim przebiegu meczu musiało smakować wyjątkowo.

W spotkaniu 25. kolejki Betclic I grupy III ligi Broń Radom przegrała z Lechią Tomaszów Mazowiecki 2:3. Dla tomaszowian to nie tylko cenne zwycięstwo wyjazdowe, ale też mocny sygnał, że potrafią wygrać mecz nawet wtedy, gdy końcówka wymyka się z rąk i trzeba bronić wyniku niemal desperacko.

na podstawie: Urząd Miasta.