[PIŁKA NOŻNA] ŁKS Łomża – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:1 w Betclic 3. Lidze – Grupie I

[PIŁKA NOŻNA] ŁKS Łomża – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:1 w Betclic 3. Lidze – Grupie I

Lechia Tomaszów Mazowiecki wraca z Łomży z remisem 1:1, choć jeszcze na dziesięć minut przed końcem wszystko wskazywało na cenne zwycięstwo gości. W meczu 27. kolejki Betclic 3. Ligi – Grupy I długo utrzymywał się bezbramkowy wynik, a o jego losach przesądziła dopiero końcówka pełna napięcia.

Na Stadionie Miejskim w Łomży spotkanie miało dodatkowy ciężar, bo gospodarze grali w roku swojego stulecia. To zawsze podbija temperaturę takich meczów, a w tym przypadku stawka była jeszcze wyższa także dla łodzian? Nie – dla Lechii, która przyjechała po punkty i przez długi czas naprawdę dobrze realizowała ten plan. Mecz był bardziej cierpliwy niż efektowny, ale od początku czuło się, że jeden błąd może odmienić wszystko.

Bez goli do przerwy, ale z wyczuwalnym napięciem

Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0 i to najlepiej oddaje jej obraz. Obie drużyny długo szukały sposobu na przełamanie defensywy rywala, a zamiast otwartej wymiany ciosów oglądaliśmy raczej szachy na trawie. W takim układzie Lechia musiała być czujna, bo w Łomży – przy jubileuszowej atmosferze i po zmianach zachodzących wokół gospodarzy – każdy fragment meczu nabierał większego znaczenia.

Goście nie dali się jednak wciągnąć w chaos. Utrzymywali koncentrację, cierpliwie czekali na swoją szansę i po przerwie zaczęli coraz śmielej przesuwać grę bliżej bramki ŁKS-u. To nie był mecz, który porywał tempem, ale z perspektywy tomaszowian najważniejsze było to, że Lechia trzymała go pod kontrolą.

Kempski trafił, Sauczek odpowiedział z jedenastu metrów

Przełom przyszedł w 57. minucie, gdy Mateusz Kempski dał Lechii prowadzenie. Ten moment wyglądał jak początek bardzo dobrego wieczoru dla zespołu z Tomaszowa Mazowieckiego, bo po zdobyciu bramki goście zyskali to, czego szukali od pierwszego gwizdka – realną przewagę i podstawy, by dowieźć wynik do końca.

ŁKS Łomża nie zamierzał jednak składać broni. W końcówce gospodarze rzucili więcej sił do ataku i dopięli swego w 83. minucie, kiedy Cezary Sauczek pewnie wykorzystał rzut karny. To był moment, który z perspektywy Lechii musiał boleć najbardziej, bo prowadzenie było już niemal w kieszeni. Zamiast wyjazdowych trzech punktów został remis i poczucie, że zwycięstwo wymknęło się w ostatniej chwili.

Dla Lechii to jednak wciąż punkt wywalczony na trudnym terenie. Po takim meczu w Tomaszowie Mazowieckim pozostaje przede wszystkim niedosyt, bo goście przez długi czas mieli spotkanie po swojej stronie. Z drugiej strony remis w Łomży, na stadionie świętującym stulecie gospodarzy, nie jest wynikiem, który trzeba traktować jak porażkę. To raczej przypomnienie, że w tej lidze każdy detal potrafi kosztować bardzo dużo.

ŁKS ŁomżaStatystykaLechia Tomaszów Mazowiecki
1Gole1