Lechia jedzie do Łomży na jubileuszowy mecz z rywalem, który nie odpuszcza

Lechia jedzie do Łomży na jubileuszowy mecz z rywalem, który nie odpuszcza

FOT. UM Tomaszów Mazowiecki

W Łomży tego dnia nie chodzi tylko o ligowe punkty. ŁKS obchodzi stulecie, przeszedł ważne zmiany w klubie i na swoim stadionie chce dołożyć do święta wynik, który poruszy trybuny. Na drodze staje Lechia Tomaszów Mazowiecki, która dobrze pamięta, jak twardy potrafi być wyjazd nad Narwę. To zapowiada spotkanie z napięciem większym niż zwykła ligowa kolejka.

  • Łomża świętuje stulecie i czeka na mecz, który ma podkręcić jubileusz
  • Bilans spotkań przypomina, że tej rywalizacji nie da się rozegrać na pół gwizdka
  • Nowy trener w ŁKS i strzelec, którego nie można zgubić z pola widzenia

Łomża świętuje stulecie i czeka na mecz, który ma podkręcić jubileusz

ŁKS Łomża wchodzi w to spotkanie jako klub po dużym porządkowaniu spraw sportowych i organizacyjnych. W ostatnim czasie władze zespołu poukładały finanse, wzmocniły zaplecze i otworzyły nowy rozdział, a teraz całość ma zostać oprawiona jubileuszem 100-lecia. To nie jest zwykła oprawa meczu – gospodarze przygotowali dla kibiców dodatkowe atrakcje, bo sobotnie starcie ma być częścią większego święta.

Sam klub z Podlasia ma za sobą historię, która w regionie budzi szacunek. Cztery triumfy w wojewódzkim Pucharze Polski, trzynaste miejsce na poziomie II ligi i powrót do III ligi po czterech sezonach pokazują, że ŁKS potrafi dźwigać się po trudniejszych momentach. Do awansu dwa sezony temu doszło po zaciętej walce do ostatniej kolejki, a decydujący finisz tylko wzmocnił poczucie, że w Łomży zespół znów chce być zauważalny.

Bilans spotkań przypomina, że tej rywalizacji nie da się rozegrać na pół gwizdka

Historia meczów Lechii z ŁKS-em mówi jasno – to para, która rzadko oddaje sobie punkty bez walki. Oba zespoły mierzyły się ze sobą już jedenaście razy. Zielono-czerwoni wygrywali cztery razy, łomżanie dwa razy, a pięć spotkań kończyło się remisem. Bilans bramek również pozostaje ciasny, choć z lekką przewagą gospodarzy – 13:16.

W rundzie jesiennej w Tomaszowie Mazowieckim padł remis 1:1. Gola dla Lechii zdobył Hubert Antkowiak, a odpowiedział Jacek Tkaczyk. Z kolei ostatni wyjazd do Łomży zakończył się dla tomaszowian bardzo boleśnie – było 0:6. Dwie bramki strzelił wtedy Alex Protaziuk, a po jednej dołożyli Przemysław Żebrowski, Dawid Owczarek, Jakub Proniewski i właśnie Antkowiak. Taki wynik długo zostaje w pamięci i sprawia, że sobotnie spotkanie od początku ma dodatkowy ciężar.

Nowy trener w ŁKS i strzelec, którego nie można zgubić z pola widzenia

W ŁKS-ie przed tą kolejką doszło do kolejnej zmiany na ławce trenerskiej. Z pracą pożegnał się Marcin Sasal, chwilowo obowiązki przejął Tomasz Staniórski, a ostatnio stery pierwszej drużyny powierzono Maciejowi Tarnogrodzkiemu. To ważny sygnał, bo gospodarze wchodzą w mecz z nowym porządkiem i świeżymi decyzjami kadrowymi.

Przed startem rundy rewanżowej zespół opuścili między innymi Patryk Zych i Sebastian Zieleniecki. W ich miejsce pojawili się nowi zawodnicy: Hubert Mich, Marcin Stromecki, Tymoteusz Klupś i Jan Lurbecki. Na czele ofensywy pozostaje jednak człowiek, którego w III lidze zna dziś każdy – Hubert Antkowiak. Napastnik ŁKS-u ma na koncie 22 gole i prowadzi również w klasyfikacji strzelców całej Betclic III ligi, grupy I. Dla Lechii to jasny sygnał, że jedno niedopilnowanie w polu karnym może kosztować bardzo dużo.

Mecz ŁKS Łomża – Lechia Tomaszów Mazowiecki rozpocznie się w sobotę 18 kwietnia o godz. 16:00. Spotkanie poprowadzi Konrad Gąsiorowski, a na liniach pomogą mu Adrian Jesionek i Karol Walczuk-Wałczuk.

na podstawie: Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Tomaszów Mazowiecki). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.