Lechia wraca z Łomży z niedosytem po meczu, który miała pod kontrolą

Lechia wraca z Łomży z niedosytem po meczu, który miała pod kontrolą

FOT. Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim

W Łomży długo wyglądało to tak, jakby Lechia Tomaszów Mazowiecki miała wywieźć z wyjazdu coś więcej niż remis. Zielono-czerwoni przejęli piłkę, cierpliwie budowali akcje i z każdą kolejną minutą coraz mocniej spychali gospodarzy do obrony. Kiedy wreszcie padło prowadzenie, mecz wydawał się układać po ich myśli. Jedna niefortunna interwencja i podyktowany rzut karny zmieniły jednak wszystko w ostatniej fazie spotkania.

  • Lechia przejęła mecz po pierwszym uderzeniu gospodarzy
  • Kempski dał prowadzenie, ale jeden karny odwrócił wszystko

Lechia przejęła mecz po pierwszym uderzeniu gospodarzy

Spotkanie zaczęło się od sygnału ostrzegawczego dla gości. Już w pierwszej minucie piłka po strzale głową Marcina Stromeckiego trafiła w poprzeczkę bramki Lechii, ale potem to zespół z Tomaszowa Mazowieckiego zaczął dyktować warunki.

Lechia częściej utrzymywała się przy piłce i szukała wejścia w pole karne cierpliwym atakiem pozycyjnym. Swoje okazje miał Piotr Gębala, ale najpierw uderzył obok słupka, a później źle trafił w piłkę po składnej akcji napędzonej przez Bartosza Bogusa i Mateusza Kempskiego. Najgroźniej zrobiło się w 32. minucie, gdy Marcin Pieńkowski urwał się lewą stroną, zszedł do środka i huknął mocno w kierunku bramki. Po interwencji Mateusza Danielczyka futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki.

Do przerwy wynik pozostawał bezbramkowy, choć przewaga optyczna była po stronie Lechii. Właśnie ten fragment meczu pokazał, że tomaszowski zespół potrafił zepchnąć rywala głęboko do defensywy, ale brakowało mu dokładności w ostatnim uderzeniu.

Kempski dał prowadzenie, ale jeden karny odwrócił wszystko

Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się wiele. Lechia nadal atakowała i szukała pierwszego trafienia, a gospodarze coraz częściej bronili się nisko. W 52. minucie znów było blisko, gdy po podaniu Piotra Gębali strzelał Daniel Chwałowski. Bramkarz ŁKS zdołał odbić piłkę, ta jeszcze musnęła słupek i opuściła boisko.

Przełamanie przyszło chwilę później. Po dobrze rozegranej akcji zespołowej Mateusz Kempski posłał precyzyjny strzał przy słupku i Lechia objęła prowadzenie. Dla gości był to moment, który powinien ustawić końcówkę meczu, bo po golu pojawiły się kolejne sytuacje. Kempski mógł podwyższyć wynik po uderzeniu z dystansu, a później po podaniu Pieńkowskiego posłał piłkę nad poprzeczką.

Los okazał się jednak bezlitosny. W 82. minucie po niefortunnej interwencji Eryka Kapronia sędzia wskazał na jedenasty metr, a chwilę później Cezary Sauczek wykorzystał rzut karny i wyrównał stan meczu. W doliczonym czasie gry ŁKS miał jeszcze piłkę meczową, lecz Marcin Żyła popisał się świetną interwencją po strzale Bartka Olszewskiego.

Ostatecznie Lechia wróciła z Łomży z punktem i sporym poczuciem straconej szansy. Przy takim przebiegu gry remis trzeba przyjąć, ale trudno nie widzieć, że to właśnie zielono-czerwoni mieli w tym spotkaniu więcej argumentów, by sięgnąć po pełną pulę.

na podstawie: UM Tomaszów Mazowiecki.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.