[PIŁKA NOŻNA] Broń Radom – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:3 w 25. kolejce Betclic 3. Ligi – Grupa I

[PIŁKA NOŻNA] Broń Radom – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:3 w 25. kolejce Betclic 3. Ligi – Grupa I

Lechia Tomaszów Mazowiecki wraca z Radomia z pełną pulą po meczu, który przez długi czas układał się dla niej znakomicie, a potem zrobił się nerwowy do granic możliwości. Goście wygrali 2:3, prowadząc do przerwy 3:0, ale po zmianie stron Broń Radom mocno podkręciła tempo i w końcówce postawiła rywali pod ścianą.

Na Stadionie Lekkoatletyczno–Piłkarskim im. Marszałka Józefa Piłsudskiego Lechia weszła w spotkanie z dużą pewnością siebie i bardzo szybko to potwierdziła. Już w 7. minucie trafił K. Kolasa, siedem minut później przewagę podwyższył P. Gebala, a w 23. minucie było już 0:3 po golu M. Kempskiego. Dla gospodarzy był to zimny prysznic, a dla tomaszowskich kibiców sygnał, że zespół przyjechał po coś więcej niż tylko poprawny występ.

Lechia uderzyła na starcie i ustawiła mecz

Pierwsza połowa przebiegła pod dyktando Lechii, która wykorzystała każdy moment zawahania Broni. Trzy ciosy w ciągu pierwszych 23 minut właściwie ustawiły całe spotkanie, bo gospodarze musieli gonić wynik od bardzo wczesnej fazy meczu. Taki start pozwolił gościom złapać oddech i kontrolować wydarzenia przez resztę pierwszej części gry.

Po przerwie obraz meczu zmienił się wyraźnie. Broń Radom ruszyła do odrabiania strat, grała odważniej i coraz częściej pojawiała się pod bramką Lechii. Tomaszowski zespół musiał zacząć bronić głębiej, a przewaga z pierwszych 45 minut stopniała wraz z upływem czasu. Nadal jednak to właśnie wynik z pierwszej połowy dawał Lechii solidny margines bezpieczeństwa.

Końcówka pod presją, ale trzy punkty jadą do Tomaszowa

Najgroźniej zrobiło się w końcówce. Broń w 67. minucie zdobyła bramkę kontaktową po trafieniu M. Szymańskiego, a w 90. minucie D. Bashlay dołożył drugiego gola, rozpalając emocje do czerwoności. Lechia cofnęła się i skupiła na obronie prowadzenia, a ostatnie minuty były już czystą walką o przetrwanie.

Nerwowość sięgnęła zenitu w doliczonym czasie gry, kiedy P. Jakubczyk zobaczył czerwoną kartkę w 90+6. minucie. Ostatecznie goście dowieźli jednak zwycięstwo do końca i mogą dopisać sobie bardzo cenne punkty po wyjeździe z Radomia. Dla Tomaszowa Mazowieckiego to ważny sygnał, że Lechia potrafi nie tylko błysnąć w ofensywie od pierwszych minut, ale też przetrwać trudne momenty, gdy mecz zaczyna wymykać się spod kontroli.

W kolejnych dniach Lechię czeka następne ligowe wyzwanie, a po takim spotkaniu jedno jest pewne – emocji tomaszowskim kibicom znów nie zabrakło.

Broń RadomStatystykaLechia Tomaszów Mazowiecki
2Gole3