Lechia znów dopięła swego u siebie. Ząbkovia pękła dopiero po przerwie

Lechia znów dopięła swego u siebie. Ząbkovia pękła dopiero po przerwie

FOT. Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim

W Tomaszowie Mazowieckim długo wisiał nad boiskiem wynik 0:0, choć to Lechia od początku miała mecz w swoich rękach. Zielono-czerwoni naciskali, zamykali rywali na ich połowie i cierpliwie rozbijali ich obronę, jakby czekali tylko na jeden właściwy moment. Gdy wreszcie znaleźli drogę do siatki, spotkanie natychmiast się otworzyło. Końcówka przyniosła nerwy, ale gospodarze nie wypuścili zwycięstwa z rąk.

  • Lechia przycisnęła od pierwszych minut, lecz do przerwy brakowało wykończenia
  • Dwa trafienia po przerwie ustawiły mecz, a końcówka znów podniosła ciśnienie

Lechia przycisnęła od pierwszych minut, lecz do przerwy brakowało wykończenia

Podopieczni Bartosza Grzelaka od razu przejęli inicjatywę w spotkaniu 28. kolejki Betclic III ligi. Lechia grała wysoko, częściej była przy piłce i niemal nie pozwalała Ząbkovii wyjść z własnej połowy. Problem był jeden – mimo przewagi i kilku dobrych okazji, bramka długo pozostawała zamknięta.

Najbliżej trafienia w pierwszej części byli kolejno Maksym Rosiński, Piotr Gębala i Marcin Pieńkowski. Za każdym razem goście mogli odetchnąć głównie dzięki Janowi Jankiewiczowi, który ratował Ząbkovię po strzałach z pola karnego i z dalszej odległości. W jednej z najładniejszych akcji tej części gry Daniel Chwałowski zagrał piętą do Gębali, ten odłożył piłkę Kamilowi Szymczakowi, ale i wtedy bramkarz rywali zdołał wybić uderzenie.

Do przerwy Lechia miała obraz meczu pod kontrolą, lecz nie miała jeszcze tego, co w piłce waży najwięcej – prowadzenia.

Dwa trafienia po przerwie ustawiły mecz, a końcówka znów podniosła ciśnienie

Po zmianie stron tomaszowianie wreszcie dopięli swego. Najpierw Kamil Szymczak wypuścił Piotra Gębalę na wolne pole, ten dojechał do końcowej linii i zagrał piłkę wzdłuż bramki, a Bartosz Bogus z bliska otworzył wynik. To był moment, który zdjął z gospodarzy część ciężaru i potwierdził ich przewagę.

Kilka minut później Lechia uderzyła ponownie. Tym razem szybka akcja przez lewe skrzydło, podanie od Chwałowskiego i Marcin Pieńkowski, który wszedł w pole karne, minął obrońcę i precyzyjnie pokonał Jankiewicza. Wydawało się, że gospodarze mają już mecz pod pełną kontrolą.

  • 47. minuta – Bartosz Bogus, po podaniu Piotra Gębali
  • 67. minuta – Marcin Pieńkowski po szybkim ataku lewą stroną
  • 83. minuta – Kacper Kalisz , który dał Ząbkovii kontakt

Goście nie złożyli jednak broni. W 83. minucie Kacper Kalisz poprowadził dynamiczną akcję, zakończoną celnym strzałem i golem kontaktowym. Ostatnie minuty były nerwowe, Lechia musiała skupić się na obronie i robiła to skutecznie, choć bez spokojnego oddechu.

Zielono-czerwoni dowieźli wynik 2:1 do końca i zapisali na swoje konto czwarte domowe zwycięstwo z rzędu, licząc także puchar. To ważny sygnał, bo zespół coraz wyraźniej buduje formę właśnie u siebie. Spotkanie prowadził Przemysław Czerw z Gdańska , a na trybunach zasiadło 192 widzów.

na podstawie: Urząd Miasta.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.